• Naglowek
„Słowo Boże jest nie tylko dobrą nowiną dla życia prywatnego osób, ale również kryterium oceny i światłem, by rozeznać różne wyzwania, przed którymi stają małżonkowie i rodziny" Amoris Laetitia 227.

Niedzielna Ewangelia często nasuwa nam skojarzenia, że jest zaproszeniem przez Pana Boga do życia kapłańskiego, czy zakonnego. „Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało”- słyszymy to z ambony jako prośby i modlitwy o nowe powołania, ale również jako predestynację  do „rzeczy wyższych” i obiecanej za to nagrodzie.

 

Pierwsza myśl jest taka, że to już nie dla mnie, nic mnie nie dotyczy, już za późno, przecież sakrament już przyjęty, małżeństwo, rodzina, mówiąc kolokwialnie „musztarda po obiedzie”. Jeśli popatrzymy holistycznie, całościowo na życie chrześcijan, to każdy z nas jest powołany. Często się mówi: „ten lekarz jest dobry, taki z powołania, nauczyciel z powołania, ekspedientka w sklepie z powołania, kierowca autobusu (bo takich też znam) z powołania”. Zapominamy, że każdy z nas jest powołany, tylko czy każdy z nas odczytał swoje powołanie?
Podstawowe moje powołanie to bycie mężem, następnie ojcem, synem, pracownikiem, sługą. W każdym aspekcie życia Bóg oczekuje ode mnie wypełnienia swojej pracy, aby „zebrać żniwo”, żniwo Dobra, które prowadzi do Miłości, czyli Boga.

Jak to przenoszę na życie? Czy spełniam się jako mąż, czy jestem szczęśliwym małżonkiem (pytam o to żonę co miesiąc w naszym zasiadaniu- dialogu małżeńskim, mamy wtedy taki mały rachunek sumienia).  Czy jestem dobrym ojcem, czy daję dzieciom to co najdroższe, czyli swój czas? Jako syn, czy żyję w miłości z rodzicami i teściami, czy się nimi opiekuję? Bycie sumiennym pracownikiem - czy moja praca buduje dobro wspólne, czy wkładam całe „serce” w to co robię, czy tylko „odrabiam pańszczyznę”? Czy ktoś powie o mnie, że wykonuję swoją pracę z powołaniem? „Darmo otrzymaliście, darmo dawajcie”. Otrzymałem wiele od Pana Boga, mogę się tylko tym MU zrewanżować, że będę się dzielił z innymi ludźmi tym, co otrzymałem. Być Pasterzem w każdej swej wspólnocie, ale zarazem robotnikiem w winnicy Pańskiej. Ja muszę dać chęci, a Pan dopełni zdolności.

A teraz refleksje mojej Żony:

Dziś Jezus zobaczył mnie w tłumie znękanych i porzuconych, spojrzał z miłością i zaprosił do pracy przy żniwie. Dał władzę Dwunastu nad duchami nieczystymi, „by leczyli wszystkie choroby i wszelkie słabości”. Byli wśród nich bracia Szymon i Andrzej oraz Jakub i Jan… hm jaka musiała być radość w ich domach, że razem poszli za Zbawicielem. Jezus poprosił: „Idźcie do owiec, które poginęły”, uzdrawiajcie ich, wskrzeszajcie, oczyszczajcie i darmo dawajcie. Panie trudna ta praca na Twojej roli, owce nie zawsze słuchają, nie wierzą i nas prześladują. Lękam się, czy dam radę wytrwać do końca, byś Ty był uwielbiony. Ale cóż mam, jeśli nie to, co od Ciebie otrzymałem. W Twoim spojrzeniu odnalazłem siebie, sens mojego życia, to Ty uczyniłeś mnie swoim apostołem. Z Tobą wszystko jest możliwe, bo Ty mnie wybrałeś bez mojej zasługi. A zatem idę do mojego domu z uśmiechem, mimo zmęczenia, będę bawić się z moimi dziećmi, będę dla Ciebie Jezu najlepszą żoną i mamą na świecie, będę im śpiewać i głosić, że Królestwo Boże jest wśród nas.

 Jedenasta Niedziela